Pasek
Dzisiaj jest r. Imieniny:
Odwiedziło nas:44568gości.
Reportaże

II Jesienny Rajd Pieszy Doliną Radwi
19.10.2013 r.

Trasa Przebieg: Czacz - Rosnowo (9 km)
Meta: Szkoła Podstawowa w Rosnowie
2013_jesienny
Komenda
Rajdu:
Komendant: Radosław Brzeziński
Kierownik trasy pieszej: Roman Jacewicz
Przodownicy TP: Roman Jacewicz, Radosław Siegieda
Konkurs krajoznawczy: Kazimierz Raczyński
Sekretariat: Danuta Cudzik
Współorganizatorzy Szkoła Podstawowa w Rosnowie
Punktacja:
Odznaka Turystyki Pieszej: 9 pkt
Odznaka Turysta Przyrodnik:
  • za udział w wycieczce przyrodniczej - 3 pkt
  • za zwiedzenie urządzeń hydrotechnicznych - 3 pkt
Odznaka Przyrodniczo-Krajoznawcza "Miłośnik Doliny Radwi, Chocieli i Chotli":
  • Jezioro Rosnowskie z elektrownią wodną w Rosnowie,
  • Jezioro Hajka z elektrownią wodną w Niedalinie

Druga twarz Doliny Radwi

Czacz, tu zaczynamy rajd. Na starszych mapach tę grupę zabudowań oznaczano jako Zarzecze. Meta rajdu to Rosnowo Osiedle. Prowadzi Roman Jacewicz, a jako zamykacz idzie Radek Siegieda. To już tradycja. Radek mówi, że on gasi światło. Po 500 m za wiedzą Radka skręcam w leśną drogę w kierunku Zegrza Pomorskiego, aby odszukać leśną mogiłę z 1945 roku. Właściwie powinienem napisać skręcamy, bo towarzyszy mi Kreska. To suczka gordon seter, zwana też seterem szkockim.

KamieńPrzez las mieniący się gamą kolorów docieramy do polnego kamienia z tablicą, która odmieniła tę bezimienną mogiłę. To miejsce spoczynku Ericha Goerkego. Wiedzę tą zawdzięczmy Pani Joannie Krzyściak nauczycielce historii w Szkole Podstawowej w Zegrzu Pomorskim, która dzięki swojej dociekliwości ustaliła, że cyt.: (...) Okazało się, że nie jest to mogiła nieznanego żołnierza lecz jest to miejsce spoczynku niemieckiego weterana I-wojennego Ericha Rudolfa Otta Goerkego.Mężczyzna ten urodził się w roku 1885. Po I wojnie światowej przyjechał do Niedalina, by jako inspektor zarządzać młynem należącym do jego dawnego dowódcy Kartza von Kameke. 14 kwietnia 1945 roku został wezwany do komendantury wojsk radzieckich znajdującej się w pałacu w Zegrzu Pomorskim. Do domu nigdy już nie powrócił. Jego rozstrzelane (i nadjedzone przez zwierzęta) ciało znaleziono po tygodniu, właśnie w tym miejscu, w którym jest pochowany. Postanowiłam poszukać kontaktu z potomkami pochowanego tam człowieka. Myślałam, że będzie to arcytrudne ale udało się. Internet to skarbnica informacji. Napisałam maila i dostałam odpowiedź. Odnaleziona przeze mnie osoba to najmłodszy syn tego człowieka, mieszkający obecnie w Hiszpanii. Ostatni raz był w Polsce w 2002 roku, odwiedził grób ojca, dom w którym mieszkali i niedaliński tartak. Napisałam do niego ponownie przesyłając obecne zdjęcia grobu ojca. Ucieszył się, umieścił je od razu w swojej rodzinnej internetowej kronice. Zapytał mnie, czy mogłabym się zająć upamiętnieniem miejsca śmierci ojca. Zaproponowałam, aby stanął tam polny kamień z marmurową tablicą. Pomysł został zaakceptowany. Od maja 2010 roku leśna mogiła nie jest już bezimienna, a jej historię poznają uczniowie naszej szkoły."

ElektrowniaNastępnie powracamy z Kreską na trasę rajdu idąc wzdłuż pastwiska, na którym jeden z byczków wyraźnie niezadowolony z naszej obecności usiłuje nas zdecydowanie przegonić, ale zatrzymuje go elektryczne ogrodzenie. Do Zegrzynka leżącego nad Jez. Hajka dochodzimy z Kreską pierwsi. Dopiero po chwili nadciąga grupa rajdowa. Leśnym traktem podążamy w stronę Elektrowni Rosnowo, a rajdowicze-grzybiarze coraz bardziej wypełniają torby grzybami. Dużo podgrzybków. Przy Elektrowni, w trakcie postoju, Roman głośno mówi o jej historii i technicznych parametrach do zainteresowanych turystów. Właściwie usiłuje przekrzyczeć tych którzy nie są zainteresowani, a swoimi rozmowami przeszkadzają w prelekcji. Szkoda, że nikt ich nie ucisza. Zawiedziony odchodzę dalej z myślą, że niestety sam muszę później odświeżyć swoją wiedzę odnośnie Elektrowni. Gwoli ścisłości to według "ENERGA Hydro" Sp. z o.o. Elektrownia Rosnowo posiada trzy stanowiska z komorami turbinowymi otwartymi, chronionymi od strony wlotu stalowymi kratami. Maksymalny przełyk turbiny wynosi 9 m3/s, łącznie maksymalny przełyk ocenia się na 27 m3/s. Uzyskiwana produkcja energii jako wartość przeciętna z ostatniego wielolecia wynosi 5000 MWh rocznie. Elektrownia została uruchomiona w 1922 roku, w rejonie dawniej istniejącego tam młyna wodnego. Korzysta z retencji na jeziorze Rosnowskim i współpracuje z elektrownią wodną Niedalino wybudowaną w roku 1912. Woda dostarczana jest z jeziora Rosnowskiego kanałem dopływowym o długości 2,7 km. Wykorzystywana różnica poziomów wody wynosi 16,4 m. W elektrowni zainstalowano trzy turbiny bliźniacze typu Francis'a o wałach poziomych, o mocy 1,1 MW każda.

Wzdłuż Kanału Rosnowskiego dochodzimy do Rosnowa, gdzie w gościnnych progach Szkoły Podstawowej im. 26 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego jest meta rajdu. Radek Brzeziński zachęca młodzież do udziału w konkursie krajoznawczym. Po potwierdzeniu przez kolegów trasy przejścia w ksiażeczce OTP jemy małe co nieco. Ja rajdową pomidorową, a Kresia kanapki przygotowane przez paniusię (no, taką wędlinę jaką Kresia miała w kanapkach, to ja nie zawsze widzę, a raczej ogólnikowo powiem, że chyba niezbyt często). Może bym się i zamienił, ale Kresiątko odmówiło konsumpcji pomidorowej z makaronem bez wkładki mięsnej.

Żegnam się z Komendą Rajdu i ruszamy eksplorować północny, prawy brzeg Radwi. Nie zamierzam iść szlakami rowerowymi, lecz jak najbliżej samej Radwi, w miarę możilwości wykorzystując pozostałości leśnych dróg z okresu przedwojennego, co nie będzie łatwe z uwagi na zarastanie tych dróg przez samosiejki.

Mapa

Najpierw przechodzimy zaporę na Kanale Rosnowskim i Radwi spiętrzającą wody Jez. Rosnowskiego. W 1940 roku w związku z bardzo wysokim stanem wód Jez. Rosnowskiego zaczęło następować przesączanie zapory ziemnej i zapora została zniszczona 14.03.1940 roku, a konkretnie jako ziemna została rozmyta przez spiętrzone wody. Fala powodziowa zalała m.in. część wsi Rosnowo, Elektrownię Niedalino, młyn w Niedalinie, zerwała most drogowy w Niedalinie oraz most nad Radwią na linii kolejowej Koszalin-Białogard i uszkodziła Elektrownię Rosnowo. W 1944 roku, po odbudowie zapór uruchomiono obie elektrownie.

Razem z Kreską przecinamy wylotową szosę z Rosnowa w kierunku Koszalina i zagłębiamy się w las, początkowo, czarnym szlakiem rowerowym. "Tychowski trakt" to jego nazwa. Prowadzi on z Koszalina poprzez Niekłonice, Jarzyce, Świeszyno, Rosnowo i Tyczewo do Tychowa. Ten 41 km szlak prowadzący głównie leśnymi drogami warto przejechać rowerem, a z Tychowa mozna wrócić pociągiem. To tak na marginesie.

My szlakiem pokonujemy niewielki odcinek i szybko schodzimy bliżej prawego brzegu Radwi. Mijamy kładkę w pobliżu rosnowskiego kościoła i leśną drogą zaczynamy naszą wędrówkę prawym brzegiem Radwi. Na krótkim odcinku, w czasie paru minut znajdujemy się na bardzo wysokiej skarpie nad Radwią.

LasRadew wije się kilkanaście metrów niżej. Nie wygląda groźnie ani zbyt imponująco. Z lewego brzegu Radwi pomiedzy drzewami prześwituje momentami wieża kościoła. Jakże inaczej, przerażająco, musiało to wyglądać dla ludzi i zwierząt w ciemny poranek 14.03.1940 roku kiedy ruszyły tędy masy wody i lodu po przerwaniu zapory na Radwi. Ze skarpy ostrożnie schodzimy na sam brzeg Radwi. Kreska wietrzy jakąś zwierzynę i ją oszczekuje, nerwowo krecąc się na smyczy, a następnie śmiało wchodzi do wody. W korycie Radwi sporo dużych głazów, ale rzeka wygląda na płytką. Idąc przez ok. 30 minut wzdłuż samego brzegu zauważam dwa zalane częściowo wodą poprzeczne progi ułożone z kamieni, czy też głazów od jednego brzegu do drugiego, wygladajace na wytwór rąk ludzkich. Może to ślad po jakiejś przeprawie umożliwającej pokonanie rzeki lub budowla hydrotechniczna. Dzicz absolutna. Cicho, ani śladu człowieka. Nawet oznak cywilizacji nie ma, czyli śmieci. Przy słupku oddziałowym 182/231 ponownie wspinamy się (dosłownie) na skarpę. To będzie kilkanaście metrów wysokości. W domu na mapie sprawdzam, że według poziomnic różnica wysokości pomiędzy lustrem Radwi, a górą skarpy dochodzi nawet do 16 m. Nic dziwnego, że Kreska i ja się zasapaliśmy, wchodząc kilkakrotnie pod górę od brzegu rzeki. Właściwie to ja bardziej, ale jak piszę w liczbie mnogiej to mi raźniej. Podziwiam piękny widok Radwi z góry skarpy. Może kiedyś uda się spłynąć ten odcinek kajakiem. Idąc ciągle w kierunku zachodnim trafiamy na ślady po wykorytowanym zejściu do Radwi częściowo zarośniętym drzewkami. Klucząc między samosiejkami schodzimy w dół nad sam jej brzeg i idziemy wzdłuż rzeki, a następnie kolejny raz wychodzimy do góry na skarpę (nie jest lekko, ale jak eksploracja doliny, to eksploracja) i po przejściu jeszcze paru metrów wychodzimy na drogę ppoż nr 23. Kreska dostaje przekąskę. Maszerujemy drogą ppoż nr 23.

LasDochodzimy do następnego bardzo wyraźnego, głęboko wykorytowanego, oskarpowanego zejścia w dół do Radwi. Rzekę widać już z tego miejsca gdzie stoję. Ta stara droga, ścieżka nawet nie jest zarośnięta. Skwapliwie korzystamy z tego szlaku i już po chwili mamy z bliska brzeg rzeki, skręcamy w prawo i wyłaniają się liczne pozostałości mostu wystające z wody. Bezapelacyjnie jestem przy starym trakcie do Rosnowa, który prowadził od zachodu, północnym brzegiem Radwi. Teraz towarzyszy nam cisza. Roślinność prezentuje całą gamę kolorów. Robię parę zdjęć, Kreska wchodzi do wody i ruszamy dalej.

Według starych przedwojennych map drogą biegnącą u dołu skarpy powinnismy dojść do następnego mostu prowadzącego bezpośrednio do obecnego Jagielna (dawne Hassen-muhle). W międzyczasie z prawej strony powinna dołączyć droga schodząca też ze skarpy. Faktycznie idziemy zarośniętą trawami i chwastami płaszczyzną wijącą się pomiędzy rzeką, a podstawą skarpy i po paru minutach dochodzimy do mostu zgodnie z oznaczeniem na przedwojennych mapach.

Most Most

Most jest, ale tu mnie ogarnia zdziwienie, przy czym nie ze względu na wiek mostu. Most ten wygląda na jak najbardziej współczesny most, ale zwodzony, bo jego jedno przęsło jest uniesione. Mam przed sobą "prywatny" most zwodzony. Na lewym brzegu rzeki z oddali prześwituje dach Elektrowni Rosnowo, a bliżej rzeki widać solidne wiaty z bali oraz murowane zabudowania. Natomiast na prawym brzegu rzeki jest stary domek kampingowy z resztkami drewnianego ogrodzenia terenu. Przy słupku oddziałowym 185, z uwagi na nieubłagany upływ czasu, postanawiam "z bólem serca" odejść od brzegu Radwi i wejść z Kreską do góry na skarpę.

Po odsapnięciu, robię z góry skarpy niejako pożegnalne zdjęcie doliny i to już koniec przygody.

To była druga twarz doliny. Naprawdę warto czasem zejść z utartego szlaku, aby zobaczyć takie ciekawostki. Ruszam z Kreską czerwonym szlakiem rowerowym nazwanym "Trasą Słoneczną" do Niedalina. Warunki marszu jak na autostradzie lub drodze szybkiego ruchu w porównaniu do terenów przejścia brzegiem Radwi. Widać jesiennie przystrojone Jez. Hajka. Mijam "Eko-Land", a następnie "Eko-Las" przy Elektrowni Niedalino. Minęły trzy godziny od wyjścia z Rosnowa. Krokomierz wybija 10 km. Zajeżdża podwoda właścicielki Kreski. Wracamy w domowe pielesze. Każdy w swoje.

Wyniki konkursu krajoznawczego:

Grupa młodsza (do klasy IV szkoły podstawowej):

  1. Emilia Kinowska (SKKT PTTK "Presto" przy ZPSM w Koszalinie)
  2. Dominik Krakowiak (SP Biesiekierz)
  3. Piotr Krzyżaniak (SP Bonin)

Grupa starsza (powyżej klasy IV szkoły podstawowej):

  1. Anna Maszkiewicz (SKKT PTTK "Presto" przy ZPSM w Koszalinie)
  2. Wiktoria Ścisłowicz (SP Rosnowo)
  3. Joanna Piotrowska (SP Dobrzyca) i Beata Woś (4TDHNS "Dreptusie" Koszalin)

Tekst: Zbigniew Szczepaniak
Zdjęcia: Zbigniew Szczepaniak, Radosław Brzeziński, Hanna Siegieda, Emilia i Kazimierz Raczyńscy

Start Rajdu w miejscowości Czacz k/Niedalina.
Prowadzący trasę pieszą - PTP kol. Roman Jacewicz i zamykający trasę pieszą - PTP kol. Radosław Siegieda.
Wyruszamy w trasę.
Wyruszamy w trasę.
Na trasie.
Na trasie.
Na trasie.
Na trasie.
Na trasie.
Widok na elektrownię wodną w Niedalinie.
Uroki jesieni - w tle elektrownia wodna w Rosnowie.
Jacy my malutcy.
Owoce lasu.
To też turysta.
Na trasie.
Elektrownia wodna Rosnowo.
Kanał Rosnowo.
Kanał Rosnowo.
Pomnik Rosnowo.
Pomnik Rosnowo.
Doszliśmy na metę - Szkoła Podstawowa w Rosnowie.
Na mecie w Szkole Podstawowej w Rosnowie.
Sekretariat rajdu - kol. Roman Jacewicz stempluje książeczki OTP.
Konkurs krajoznawczy - prowadzi kol. Kazimierz Raczyński.
Konkurs krajoznawczy - prowadzi kol. Kazimierz Raczyński.
Zakończenie rajdu - wręczenie zdobytej Odznaki Turystyki Pieszej Siedmiomilowe Buty - Komandor Rajdu Radosław Brzeziński i Viktoria Mądry.
Zakończenie rajdu - wręczenie nagród w konkursie krajoznawczym - mówi kol. Kazimierz Raczyński.
Zakończenie rajdu - wręczenie nagród w konkursie krajoznawczym - kol. Kazimierz Raczyński.
Zakończenie rajdu - wręczenie nagród w konkursie krajoznawczym - kol. Kazimierz Raczyński.

Powrót do spisu galerii

Wykonanie: Radosław Brzeziński 2002-2015